Oświadczam, iż zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. czarodziejkasmakow@gazeta.pl
Świat magii, tych już poznanych i tych jeszcze nieodkrytych smaków, moc wrażeń i pasja, która mam nadzieję będzie trwała wiecznie...

przyprawy

wtorek, 04 września 2012

Ostatnio było o czosnku, a dziś będzie o pomidorach, suszonych pomidorach.

Trochę mi z tym suszeniem zeszło, gdyż postanowiłam skorzystać z okazji, czyli z pogody. Na słońcu zajęło mi to kilka dni, ale efekt jest wart poświęcenia.

 

Składniki:

 

- pomidory

- sól

 

Zrywałam z krzaka tylko takie nieduże pomidorki, patrzyłam, żeby były mniej więcej jednakowej wielkości.

Po umyciu pomidorów, kroimy ja na połówki i małą łyżeczką wydrążamy z nich miąższ. Wydrążone połówki kroimi jeszcze raz na pół. Wyjdą wtedy takie ładne pomidorowe łódeczki. Układamy je na balsze przykrytej papierem do pieczenia i lekko solimy. Tej soli na prawdę dałam tylko troszkę.

Blaszki ustawiałam na tarasie, na słońcu, i w przewiewnym miejscu. Uwaga - jeśli słońce będzie zbyt mocne, to pomidory mogą się spalić, dlatego trzeba ich pilnować. Jak wspomniałam wyżej takie suszenie trochę trwa, mniej cierpliwym polecam piekarnik.

Kiedy pomidory się ususzyły, zostały zmielone w blenderze. Teraz przechowuję je w papierowej torebce.

 

 

 

 

Pachną pięknie :)

10:49, czarodziejkasmakow , przyprawy
Link Komentarze (2) »
czwartek, 30 sierpnia 2012

Pewnego lipcowego popołudnia zrodził się w mojej głowie pomysł, by w tegorocznym letnim sezonie samej przygotować sobie przypraw, które będę potem wykorzystywała jesienią i zimą  w kuchni.

Na pierwszy ogień poszedł czosnek. Nie ukrywam, że było z nim trochę roboty, ale mnie to absolutnie nie zrażało. Obrałam łącznie ponad 50 głowek czosnku, większą cześć zmieliłam i wysuszyłam, a resztę pokroiłam w plasterki i wysuszyłam w tej właśnie postaci.

Potem zabrałam się za pomidory, ale o tym następnym razem.

 

Jeśli chodzi o mielony czosnek, to suszyłam go trochę na słońcu, a jeśli nie było pogody wstawiałam do piekarnika, termoobieg i temp. między 70 a 90 stopnii. Co jakiś czas mieszałam go na blasze, by równomiernie się suszył i pilnowałam, by się nie przypalił. Czosnek w trakcie suszenia zbijał się, dlatego kiedy obsechł i wystygł rozbijałam go w moździerzu, a następnie jeszcze raz mieliłam, aż do uzyskania naprawdę drobnej przyprawy. Pachnie zupełnie inaczej, niż ten kupny, jego aromat i smak niesamowicie wzbogacą każdą potrawę.

Mielony czosnek suszy się niż dłużej, niż ten pocięty w płatkach. Pocięty tak drobno wydziela o wiele więcej soku i dlatego cały proces przebiega dłużej. Szybciej też, pewnie byłby ususzony w samym tylko piekarniku, ale ja korzystałam ze słońca, kiedy była okazja, i dlatego nie podam czasu ile to wszystko powinno trwać.

 

 

Jeśli chodzi o czosnek pokorojony w płatki, to przebieg suszenia jest taki sam, jak przy mielonym, tylko jak wspomniałam wyżej trwa krócej. Też co jakiś czas trzeba go przemieszać na blasze, i pilnować, by się nie spalił.

 

 

 

Naprawdę polecam samodzielne przygotowanie takich przypraw.