Oświadczam, iż zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. czarodziejkasmakow@gazeta.pl
Świat magii, tych już poznanych i tych jeszcze nieodkrytych smaków, moc wrażeń i pasja, która mam nadzieję będzie trwała wiecznie...
środa, 16 maja 2012

Kto z nas nie obliże się na myśl o kopytkach lub kluskach śląskich, podanych z pysznym ciemnym sosem, w którym zanurzone są rozpływające się w ustach kawałki aromatycznego mięska? No pytam, kto? Ja na pewno tak zrobię :).

Zwłaszcza, kiedy będzie to sos, który nie został zagęszczony mąką i nie dodano do niego śmietany.

Przepis ten zaświtał mi w głowie już jakiś czas temu, a właściwie był to pomysł i wyzwanie - jak zrobić sos bez mąki.

Próbowałam różnych wersji i sposobów, szybko doszłam do wersji ostatecznej, którą tu zaprezentuję.

 

Składniki na sos:

- ok. 70 dkg ładnej, surowej szyki

- pół główki średniej cebuli

- 2 ząbki czosnku

- kilka suszonych grzybów

- kawałeczek selera

- sól, pieprz

- ziele angielskie

- liść laurowy

- ok. 300 ml bulionu

 

Mięso kroję w plastry. Ważne jest to, by plastry nie były zbyt cienkie. Bardzo deliktanie rozbijam je tłuczkiem i każdy kawałek solę i posypuję pieprzem. Odstawiam na min. 30 minut, by poleżakowało trochę w przyprawach. W tym czasie obieram cebulę i kroję połówkę w półplasterki. Obieram czosnek i seler. Wszystko wrzucam do garnka, dodaję grzyby i tak na razie odstawiam na bok. Teraz pora, by usmażyć mięso. Na rozgrzaną patelnię wlewam olwię, nie powinno jej być zbyt dużo, i podsmażam mięso z obu stron, tak by się lekko przysmażyło ale nie spaliło ;). Kiedy obsmażone są obie strony, to przekładam mięsko do garnka, w którym są już grzyby, seler, cebula i czosnek, i podlewam patelnię niewielką ilością wody. Chodzi o to by, to co pozostało po smażeniu mięsa, ten cały smak i aromat, drewnianą łyżką zgarnąć z całej patelni, wymieszać z tą niewielką ilością wody i przelać do usmażonego już mięsa. Tę czynność powtarzamy, aż wysmażymy całą pokrojoną w plastry szynkę. Następnie do mięsa i warzyw dolewamy bulionu. Ja stosuję bulion warzywny, po prostu raz w tygodniu gotuję sobie taki wywar i ostudzony przechowuję w lodówce. Służy mi on jako baza do wielu potraw. Nie wlewam nigdy całego bulionu od razu, ale spokojnie 200 ml można wlać. Tą resztą, która zostanie będę potem, gdy zajdzie potrzeba rozrzedzać mój sos. Wiadomo jak to jest, cebula cebuli nie równa i selera też kroję zawsze na oko. Mięsko tak przygotowane i zalane bulionem gotuję pod przykryciem, na najmniejszym ogniu, by zmiękło - trwa to ok. godzinę. Po tym czasie, gdy wszystko jest miękkie, wyjmuję mięso i robotem ręcznym rozcieram warzywa z bulionem. O, i właśnie jeśli uznam, że sos jest za gęsty, to podlewam wszystko ostrożnie bulionem, a jeśli wyszło w sam raz, wkładam kawałki mięsa. Można doprawić jeszcze sos, jeśli ktoś uzna to za stosowne. Wrzucam ziele angielskie, liścia laurowego i duszę pod przykryciem jakieś 30 minut na małym ogniu. Gotowe :)

 

Na zdjęciach wersja z kopytkami właśnie.

 

Palce lizać, smacznie polecam :)

 

13:20, czarodziejkasmakow , sosy
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 07 maja 2012

Myślę, że w każdym domu znajduje się przepis na pizzę.

Każdy robi inaczej, według innego sposobu i według własnego uznania. Ja posiadam kilka przepisów na ten włoski specjał, a dziś chciałam się podzielić jednym z nich.

 

Zawsze zaczynam do ciasta:

- 30 dkg mąki

- ok. 1/2 szklanki letniej (nie gorącej!) wody (to ile użyjemy wody zależy od rodzaju mąki, jaki wykorzystamy w przepisie)

- niecała łyżeczka soli

- 2 łyżki dobrej oliwy

- 15 g świeżych drożdży

 

Mąkę przesiewam do miski, robię w niej dołek i zostawiam na kilka chwil. W tym czasie drożdże mieszam z częścią letniej wody i czekam, aż zaczną "pracować". Kiedy drożdże pięknie się pienią wlewam do mąki, dosypuję sól i powoli zganiatam dolewając partiami resztę wody. Ciasto ma być miękkie i puszyste. Na końcu dodaję oliwę i zagniatam. Przykrywam ciasto ściereczką i odstawiam do wyrośnięcia.

 

Kiedy ciasto wyrasta, to zabieram się za przygotowanie sosu pomidorowego. Sos to ważna sprawa, smaruję nim ciasto przed wyłożeniem reszty składników, dzięki temu też nie potrzebne jest "doprawianie" pizzy ketchupem. Ponoć prawdziwy Włoch jest gotów sie obrazić, jeśli zaproponuje się mu ketchup do pizzy. Nie wiem czy to prawda.

Składniki na sos:

- 1 duży mięsisty pomidor lub 2 mniejsze

- pół drobno posiekanej cebulki

- 2 ząbki posiekanego czosnku

- zioła: bazylia, oregano

- zmielone suszone pomidory

- sól i pieprz do smaku

- łyżeczka oleju

 

Na oleju lekko podsmażam cebulę i czosnek, pilnując by się nie przypaliło. Dodaję zawsze do tego sosu pomidorowego olej, w którym, w słoiku mieszkają moje szuszone pomidory, ponieważ uważam, że ma on wspaniały aromat. Wrzucam pokrojonego w kostkę pomidora i na małym ogniu duszę kilka minut. Jak pomidor się całkiem "rozpadnie", dodaję zioła, sól, pieprz i zmielone suszone pomidory. Duszę wszystko razem, by smaki i aromaty się ze soba połączyły. Potem sos rozcieram robotem ręcznym, by miał jednolitą konsystencję.

 Kiedy ciasto już wyrośnie, dłońmi formuję jego okrągły kształt i smaruję pomidorowym sosem. Na to sypię część startej mozzarelli -  wtedy farsz nie będzie się zsuwał i zaczynam układanie reszty składników pizzy. Ja lubię tradycyjną, z szynka i pieczarkami i dużą ilością sera ale każdy może tu dodać co się tylko zamarzy i zachce :) Na koniec wysypujemy na pizzę resztę sera i wkładamy do nagrzanego piekarnika. Ja ustawiam 250 stopnii góra - dół (nie termoobieg), i piekę ok 15 minut, aż ser się zarumieni.

 

Polecam, jak ktoś lubi, do pizzy sos czosnkowy. To ten sam, który robiłam do sałatki z kurczakiem.

 

 

Smacznego!

Tagi: Pizza
12:23, czarodziejkasmakow , konkretnie
Link Komentarze (2) »