Oświadczam, iż zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. czarodziejkasmakow@gazeta.pl
Świat magii, tych już poznanych i tych jeszcze nieodkrytych smaków, moc wrażeń i pasja, która mam nadzieję będzie trwała wiecznie...
czwartek, 31 stycznia 2013

Dziś prezentuję moją wersję ryby po grecku. Jest to smak i wariacja, które osiągnęłam gdzieś tam, po kilku próbach kucharzenia tego dania, i które w tej wersji zostaną u mnie już chyba na zawsze, bo najlepiej mi smakują.

Zapraszam serdecznie :)

 

Składniki:

 

- 1 kg filetów rybnych (takie, jakie lubimy)

- 2 cebule

- 1 średni por

- 1 mały seler

- 2 średnie marchewki

- 1 średnia pietruszka

- kilka ząbków czosnku

- puszka pomidorów Pelati

- sól, pieprz, czosnek suszony

- ziele angielskie, liść laurowy

- 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego

- odrobina oleju (najlepiej o neutralnym smaku)

 

Przygotowanie zaczynam od obrania, umycia jarzyn i starcia ich na tarce o grubych oczkach. Cebulę i pora natomiast kroję w niezbyt grube paseczki nożem. Marchew, seler i pietruszkę paruję w parowarze do miękkości z dodatkiem liścia laurowego, ziela angielskiego i 3 ząbków czosnku. Filety rybne skrapiam sokiem z cytryny, opruszam solą i pieprzem i także paruję w parowarze. Na patelni rozgrzewam olej, wrzucam cebulę i pora, duszę. Kiedy warzywa zmiękną wlewam pomidory z puszki i wciskam 2 ząbki czosnku. Duszę wszystko znów, aż pomidory się rozpadną. Z uparowanych warzyw wyciągam ziele angielskie i liście laurowe. Gotową rybę układam na półmisku. Uduszonego w pomidorach pora i cebulę łączę z jarzynami, dodaję koncentrat i doprawiam do smaku. Tak powstałą warzywną "masę" nakładam na filety i gotowe.

 

 

Pozdrawiam.

 

 

09:25, czarodziejkasmakow , konkretnie
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 21 stycznia 2013

Dziś czas na małą słodycz, którą tak na prawdę można zrobić na milion różnych, przepysznych sposobów. Mowa o babeczkach, zwanych również muffinami. Na pewno każdy o nich słyszał, każdy ma na nie swój pomysł. Ja dziś pokazuje jedną z moich odsłon, z czekoladą i wiśniowym dżemem.

 

Składniki:

 

- 250 g miękkiego masła

- 250 g mąki

- 200 g cukru

- 3 duże jaja

- 2 łyżki mleka

- 2 łyżeczki proszku do pieczenia

- ok. 150 g posiekanej czekolady (ja dodałam pół na pół mleczną i deserową)

- dżem wiśniowy (albo taki, jak kto lubi)

- szczypta soli

- papilotki do babeczek

 

Miękkie masło ucieram z cukrem na puszystą masę. Jajka roztrzepuję z solą i dodaję do utarej maślanej masy. Następnie przesiewam mąkę przez sito i łączę mieszając powoli. Tak powstałe ciasto łączę z posiekaną czekoladą, delikatnie mieszając.

Piekarnik rozgrzewam do 180 stopnii, termoobieg. Do otworów w formie na babeczki wkładam papilotki. Łyżeczką nakładam porcje ciasta, na to odrobinę dżemu i znów ciasto, tak by przykryło dżem. Ciasta nie nakładam jednak wyżej, niż do 2/3 wysokości foremki.

 

Kiedy wszystko jest gotowe, wstawiam do nagrzanego piekarnika i piekę ok. 18 minut, aż ładnie się przyrumienią.

Z tej porcji wyszło mi 15 babeczek. Ich ilość jednak zależy od wielkości foremek.

 

Smacznego :)

 

niedziela, 06 stycznia 2013

Dzisiaj cofam się w czasie i przywołuję smaki z dzieciństwa. Pamiętam niedziele obiady, na których królował domowy rosół, a dodatkiem koniecznym był makaron. Ale nie kupny, tylko ten, który mama dzień wcześniej zagniatała dłońmi na wielkiej drewnianej stolnicy, a potem małą ręczną maszynką rozwałkowane cieniutko ciasto zamieniała w nitki do rosołu. Następnie gotowy makaron suszył się porozkładany na płóciennych, specjalnie tylko do tego przeznaczonych serwetach, by ostatecznie wylądować we wrzątku, a potem na naszych talerzach.

Dziś ugniatam ciasto ręcznie, przywołując te wspomnienia, ale przyznaję się bez bicia, że jeśli chodzi o cieniutkie wałkowanie wspomagam się maszynką do makaronu i uważam, że to wspaniały kuchenny pomocnik. Dzisiejsze maszynki są różnorodne i dzięki nim można spełniać przeróżne makaronowe fantazje

 

Ciasto:

w zależności jaka ilośc makaronu będzie mi potrzebna zwiększam porcję, trzymając się reguły, że na 100g mąki przypada 1 jajko i 1 łyżeczka oleju.

Składniki łączę ze sobą zagniatając je i odstawiam na 20 minut zawinięte szczelnie np. w folię spożywczą. Po tym czasie przy pomocy maszynki do makaromu porcjami rozwałkowuję je, a następnie wybieram rodzaj makaronu, jaki potrzebuję i przy pomocy maszynki nadaję mu pożądany kształt.

 

Gotuję go od razu, w osolonym wrzątku z dodatkiem oleju, lub suszę i przechowuję w papierowych torbach i wykorzystuję kiedy zajdzie taka potrzeba.

 

Bardzo polecam robienie makaronu. Nie zajmuje to aż tak dużo czasu, zwłaszcza jeśli posiadamy maszynkę, i co najważniejsze wiemy dokładnie co jemy.

I ten smak - połączenie domowego makaronu z domowym rosołem, który "pyrkał" bardzo powoli gotując się, i nabierając klarownej barwy -  duet trafiony, jak żaden inny...