Oświadczam, iż zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. czarodziejkasmakow@gazeta.pl
Świat magii, tych już poznanych i tych jeszcze nieodkrytych smaków, moc wrażeń i pasja, która mam nadzieję będzie trwała wiecznie...
środa, 19 marca 2014

Po długiej mojej nieobecności wpadam tu, aby napisać, iż dalszą moją działalność blogowo-kulinarną prowadzić będę za pośrednictwem serwisu blogger pod adresem: czarodziejkasmakow.blogspot.com

Mam nadzieję spotkać poznane dzięki temu serwisowi osoby jeszcze nie raz, dlatego zapraszam do odwiedzenia mnie na wyżej podany adres.

Zamierzam też pokazać się za pośrednictwem serwisu Facebook pod nazwą Czarodziejka Smaków.

 

Ponieważ nie umieściłam tutaj wielkiej ilości wpisów postanowiłam je przenieść na nową drogę i sukcesywnie dodawać nowe.

 

 

Pozdrawiam,

Katarzyna

20:23, czarodziejkasmakow
Link Komentarze (1) »
piątek, 24 maja 2013

Jest taka strona www.koloroweboiska.pl

Organizowany jest tam konkurs, w którym nagrodą główną jest wielofunkcyjne boisko dla dzieci.

Wystarczy się zarejestrować i raz dziennie oddać swój głos na jedną ze szkół.

 

Jako, że nie mam zbyt wiele czasu na internetowe kucharzenie, a konkretnie na wpisy o nim, wpadam tu by prosić każdą dobrą Duszę o oddanie głosu na szkołę szczególną:

 

Szkoła Podstawowa we Wszechświętem

 

Dzieci mocno się napracowały i pełne nadziei liczą na każdy głos.

 

 

Pozdrawiam i serdecznie dziękuję w imieniu wszystkich z tamtejszej podstawówki :)

 

sobota, 30 marca 2013

20:23, czarodziejkasmakow
Link Komentarze (2) »
środa, 20 marca 2013

Dzisiaj będzie obiadowo.

Już dawno nosiłam się z zamiarem ich przygotowania i dziś właśnie postanowiłam swoje myśli wcielić w czyn.

 

Składniki na farsz:

 

- 30 dag wieprzowego mięsa mielonego (ja użyłam mielonej łopatki)

- pół dużej cebuli

- 3 ząbki czosnku

- 1 średnia marchewka, obrana i starta na tarce o średnich oczkach

- 3 łyżeczki koncentratu pomidorowego

- 1 łyżka posiekanej natki pietruszki

- sól, pieprz, suszony czosnek, oregano, tymianek, rozmaryn

- olej do smażenia

 

Cebulę i czosnek trzeba bardzo drobno posiekać, można sobie pomóc mieląc je drobno w blenderze. Tak posiekane podsamażam delikatnie na patelni, pilnując by się nie przypaliły, dodaję mięso mielone i marchewkę. Kiedy wszystko razem się poddusi, a marchewka zmięknie doprawiam przyprawami i wrzucam posiekaną pietruszkę. Na koniec dodaję do mojego farszu koncentrat, on ładnie mi zespoli całość, i odstawiam wszystko do ostygnięcia.

 

Ciasto na kluski:

 

- 1 kg ziemniaków

- 1 jajo

- sól

- mąka ziemniaczana

 

 Jak się każdy już pewnie domyśla, jest to przepis na najzwyklejsze kluski śląskie. Ziemniaki gotuję w osolonej wodzie, studzę i mielę maszynką, tak by nie było grudek.

Kiedy wcześniej przygotowany farsz ostygnie, zabieram się za ciasto na kluseczki. W misce uklepuję zmielone ziemniaki i dzielę je na 4 porcje. Wyjmuję jedną z czterech porcji i w jej miejsce dodaję mąkę. Wbijam jeszcze jajko i wyrabiam na gładką, zwartą masę, oczywiście z tą wcześniej wyjętą częścią ziemniaków. W razie potrzeby, gdyby masa była zbyt rzadka, można dodać jeszcze mąkę. Tak przygotowaną masę dzielę na 2 części, jedną odkładam, a drugą dłońmi układam w wałek i kroję go na równe części. Wyszło mi ich 15. Każdą część rozpłaszczam formując na kształt koła, nakładam farsz i zlepiam tworząc zgrabne kulki. Z całości ciasta wyszło mi 30 klusek, ale ich ilość zależy od tego, jaką wielkość nadamy naszym kluseczką.

Gotuję je w osolonej wodzie, kilka minut, aż same nie wypłyną na powierzchnię wody i podaję ciepłe.

Kluski można podawać na różne sposoby. Mogą zostać okraszone roztopinym masełkiem, albo ciemnym sosem, można też podać do nich surówkę z białej kapusty, albo chrupiącą mieszankę sałat w winegrecie. Dowolność pełna, według kulinarnych fantazji i upodobań.

Same też samkują wyśmienicie :)

 

13:07, czarodziejkasmakow , konkretnie
Link Komentarze (4) »
sobota, 16 marca 2013

Zainspirowana zdjęciami morza, zaczęłam zastanawiać się jakby to było stać nad jego brzegiem.

Poszłam w swoich myślach o krok dalej i pochłonęły mnie myśli na temat tego, co pasowałoby do obserwacji i kontemplacji, niekwestionowanych przecież, uroków wielkiej, przebłękitnej wody.

Co lubię? To proste pomyślałam - wszystko, co czekoladowe. A, że zdjęcia były słoneczne i promienne, to do czekolady pasowało już tylko jedno... pomarańcze!!!!

 

I tak o to co moja głowa pomyślała - moje dłonie poczyniły:)

Wkrótce poczułam jak dwa wspaniałe zapachy - kakao i aromat pomarańczy połączyły się w jeden, opanowały kuchnię i cały dom.

 

Zapraszam.

 

Składniki:

 

- 2 i 1/2 szkl. mąki

- 130 g masła

- 3/4 szkl. cukru

- 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

- 2 łyżki kakao

- 2 łyżki gęstego jogurtu naturalnego

- skórka otarta z 1 pomarańczy

 

Masło powinno być w temperaturze pokojowej. Ucieram je z cukrem na puszystą masę mikserem, a do powstałej masy dodaję jogurt, skórkę z pomarańczy i wszystko razem łączę. Na stolnicę wysypuję mąkę, proszek do pieczenia i kakao. W kopczyku robię dołek i dodaję maślaną masę. Zagniatam już ręcznie, aż wszystkie składniki się razem połączą. Formuję ciasto w wałek, owijam w folię spożywczą i wkładam na 30 minut do lodówki.

Po tym czasie dzielę ciasto na 5 równych części i każdą formuję w mały wałek, który kroję następnie na mniejsze ok. 1,5 cm plastry. Plastry te dłońmi rozplaszczam, ale niezbyt cienko, i układam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.

Ciasteczka piekę 15 minut, termoobieg i temperatura 170 stopnii.

 

Bajecznie chrupią w ustach, roztaczają niebywały aromat... no i czego tu chcieć więcej?

Ja już tam wiem.... :)

 

Polecam smacznie.

 

niedziela, 10 marca 2013

Do wymyślenia tej szybkiej sałatki natchnął mnie sos chrzanowy, którym ją polałam.

Uwielbiam ten sos. Gości w moim rodzinnym domu, podczas każdej Wielkanocy. Służy głównie jako dodatek do jajek, wędlin i zimnych pieczonych mięs. Dziś przypomniałam sobie jego smak w troszkę innej, ale równie pysznej wersji.

 

Zapraszam :)

 

Składniki na sałatkę:

 

- pół główki średniej wielkości sałaty lodowej

- 3 jaja ugotowane na twardo

- pomidor

- 4 cienkie, drobiowe kabanosy

- szczypior

 

Umytą sałatę siekam cienko i rozkładam na dużym, płaskim talerzu. Wystudzone i obrane ze skorupek jajka kroję na ćwiartki, rozkładam na sałacie. Pomidora myję, kroję na osiem części, a każdą część jeszcze w poprzek na pół i również rozkładam na sałacie. Kabanosy dzielę na niewielkie części i układam pomiędzy jajkami i pomidorami. Wszystko to posypuję drobno posiekanym szczypiorkiem. A całość polewam obficie sosem chrzanowym.

 

Składniki na sos chrzanowy:

 

- 1 żółtko ugotowane na twardo

- pół łyżeczki cukru

- 2 łyżeczki soku z cytryny

- 2 łyżeczki chrzanu

- 2 łyżeczki jogurtu typu greckiego

- 2 łyżeczki majonezu

- sól, biały pieprz

 

W miseczce rozgniatam żółtko z cukrem i sokiem z cytryny. Trzeba to robić dokładnie, by powstała masa była bez grudek. Kolejny krok to dodanie chrzanu i wymieszanie, a następnie dodaję jogurt i majonez, mieszam i doprawiam do smaku solą i białym pieprzem. Sos jest gotowy do użycia.

 

 

Smacznego życzę :)

 

 

czwartek, 31 stycznia 2013

Dziś prezentuję moją wersję ryby po grecku. Jest to smak i wariacja, które osiągnęłam gdzieś tam, po kilku próbach kucharzenia tego dania, i które w tej wersji zostaną u mnie już chyba na zawsze, bo najlepiej mi smakują.

Zapraszam serdecznie :)

 

Składniki:

 

- 1 kg filetów rybnych (takie, jakie lubimy)

- 2 cebule

- 1 średni por

- 1 mały seler

- 2 średnie marchewki

- 1 średnia pietruszka

- kilka ząbków czosnku

- puszka pomidorów Pelati

- sól, pieprz, czosnek suszony

- ziele angielskie, liść laurowy

- 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego

- odrobina oleju (najlepiej o neutralnym smaku)

 

Przygotowanie zaczynam od obrania, umycia jarzyn i starcia ich na tarce o grubych oczkach. Cebulę i pora natomiast kroję w niezbyt grube paseczki nożem. Marchew, seler i pietruszkę paruję w parowarze do miękkości z dodatkiem liścia laurowego, ziela angielskiego i 3 ząbków czosnku. Filety rybne skrapiam sokiem z cytryny, opruszam solą i pieprzem i także paruję w parowarze. Na patelni rozgrzewam olej, wrzucam cebulę i pora, duszę. Kiedy warzywa zmiękną wlewam pomidory z puszki i wciskam 2 ząbki czosnku. Duszę wszystko znów, aż pomidory się rozpadną. Z uparowanych warzyw wyciągam ziele angielskie i liście laurowe. Gotową rybę układam na półmisku. Uduszonego w pomidorach pora i cebulę łączę z jarzynami, dodaję koncentrat i doprawiam do smaku. Tak powstałą warzywną "masę" nakładam na filety i gotowe.

 

 

Pozdrawiam.

 

 

09:25, czarodziejkasmakow , konkretnie
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 21 stycznia 2013

Dziś czas na małą słodycz, którą tak na prawdę można zrobić na milion różnych, przepysznych sposobów. Mowa o babeczkach, zwanych również muffinami. Na pewno każdy o nich słyszał, każdy ma na nie swój pomysł. Ja dziś pokazuje jedną z moich odsłon, z czekoladą i wiśniowym dżemem.

 

Składniki:

 

- 250 g miękkiego masła

- 250 g mąki

- 200 g cukru

- 3 duże jaja

- 2 łyżki mleka

- 2 łyżeczki proszku do pieczenia

- ok. 150 g posiekanej czekolady (ja dodałam pół na pół mleczną i deserową)

- dżem wiśniowy (albo taki, jak kto lubi)

- szczypta soli

- papilotki do babeczek

 

Miękkie masło ucieram z cukrem na puszystą masę. Jajka roztrzepuję z solą i dodaję do utarej maślanej masy. Następnie przesiewam mąkę przez sito i łączę mieszając powoli. Tak powstałe ciasto łączę z posiekaną czekoladą, delikatnie mieszając.

Piekarnik rozgrzewam do 180 stopnii, termoobieg. Do otworów w formie na babeczki wkładam papilotki. Łyżeczką nakładam porcje ciasta, na to odrobinę dżemu i znów ciasto, tak by przykryło dżem. Ciasta nie nakładam jednak wyżej, niż do 2/3 wysokości foremki.

 

Kiedy wszystko jest gotowe, wstawiam do nagrzanego piekarnika i piekę ok. 18 minut, aż ładnie się przyrumienią.

Z tej porcji wyszło mi 15 babeczek. Ich ilość jednak zależy od wielkości foremek.

 

Smacznego :)

 

niedziela, 06 stycznia 2013

Dzisiaj cofam się w czasie i przywołuję smaki z dzieciństwa. Pamiętam niedziele obiady, na których królował domowy rosół, a dodatkiem koniecznym był makaron. Ale nie kupny, tylko ten, który mama dzień wcześniej zagniatała dłońmi na wielkiej drewnianej stolnicy, a potem małą ręczną maszynką rozwałkowane cieniutko ciasto zamieniała w nitki do rosołu. Następnie gotowy makaron suszył się porozkładany na płóciennych, specjalnie tylko do tego przeznaczonych serwetach, by ostatecznie wylądować we wrzątku, a potem na naszych talerzach.

Dziś ugniatam ciasto ręcznie, przywołując te wspomnienia, ale przyznaję się bez bicia, że jeśli chodzi o cieniutkie wałkowanie wspomagam się maszynką do makaronu i uważam, że to wspaniały kuchenny pomocnik. Dzisiejsze maszynki są różnorodne i dzięki nim można spełniać przeróżne makaronowe fantazje

 

Ciasto:

w zależności jaka ilośc makaronu będzie mi potrzebna zwiększam porcję, trzymając się reguły, że na 100g mąki przypada 1 jajko i 1 łyżeczka oleju.

Składniki łączę ze sobą zagniatając je i odstawiam na 20 minut zawinięte szczelnie np. w folię spożywczą. Po tym czasie przy pomocy maszynki do makaromu porcjami rozwałkowuję je, a następnie wybieram rodzaj makaronu, jaki potrzebuję i przy pomocy maszynki nadaję mu pożądany kształt.

 

Gotuję go od razu, w osolonym wrzątku z dodatkiem oleju, lub suszę i przechowuję w papierowych torbach i wykorzystuję kiedy zajdzie taka potrzeba.

 

Bardzo polecam robienie makaronu. Nie zajmuje to aż tak dużo czasu, zwłaszcza jeśli posiadamy maszynkę, i co najważniejsze wiemy dokładnie co jemy.

I ten smak - połączenie domowego makaronu z domowym rosołem, który "pyrkał" bardzo powoli gotując się, i nabierając klarownej barwy -  duet trafiony, jak żaden inny...

 

 

piątek, 21 grudnia 2012

A dziś szybko i prosto, ale za to pachnąco, aromatycznie i już światecznie. Wygrzebany z mojej niezawodnej babcinej książki kucharskiej. Dodałam jeszcze mały akcent od siebie i gotowe.

Zapraszam na keks :))))

 

Składniki:

 

- 30 dkg mąki

- 15 dkg masła

- 5 jaj

- opakowanie cukru wanilinowego

- 20 dkg cukru pudru

- 1/2 opakowania proszku do pieczenia

- 30-40 dkg bakalii (według uzanania, ja użyłam rodzynek, płatków migdałowych, suszonych śliwek, kandyzowanej skórki pomarańczy i orzechów włoskich)

- skórka otarta z połowy cytryny

- tłuszcz do formy i odrobina mąki do wysypania blaszki

 

Miękkie masło ucieram na puszystą masę, dodaję stopniowo jaja, cukier puder i cukier wanilinowy. Na koniec partiami dodaję przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia oraz skórkę z cytryny. Ucieram tak długo, aż wszystko się ładnie połączy i masa będzie puszysta. Rodzynki i pokrojone w paski śliwkami na chwilę zalewam gorącą wodą, odcedzam i studzę. Skórkę pomarańczową kroję w drobne paseczki, a orzechy zawijam w bawełnianą ściereczkę i tłuczkiem rozdrabniam. Łącze wszystkie bakalie razem i dodaję do gotowego ciasta. Mieszam, tym razem już ręcznie, wszystko delikatnie i wykładam na nasmarowaną tłuszczem i posypaną mąką keksówkę. Piekarnik nagrzewam do 170 stopnii, termoobieg i piekę ok godziny, aż patyczek będzie suchy.

 

Na ostudzone ciasto wylewam pierwszą polewę:

 

- 15 dkg białej czekolady

- łyzka masła

- 3 łyżki mleka

 

W kąpieli wodnej rozpuszczam czekoladę i masło. Dodaję mleko i już bez kapieli mieszam masę, aż będzie gładka i bez grudek.

Kiedy polewa ostygnie, rozpuszczam kilka kostek deserowej czekolady i wylewam na keksa.

 

 

Tym smakiem życzę Wszystkim którzy tu zaglądają, czytają i komentują, a także tym, którzy trafią tu przypadkiem, wspaniałych, ciepłych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, pełnych pyszności i słodyczy :)

Tagi: bakalie keks
12:57, czarodziejkasmakow , ciasta
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4