Oświadczam, iż zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. czarodziejkasmakow@gazeta.pl
Świat magii, tych już poznanych i tych jeszcze nieodkrytych smaków, moc wrażeń i pasja, która mam nadzieję będzie trwała wiecznie...
Blog > Komentarze do wpisu

prostota i słodycz czyli Pischinger

Oskar Pischinger to wiedeński cukiernik, który wymyślił torcik z wafli w drugiej połowie XIX wieku.

W moim domu rodzinnym robiło się pischingera często i zawsze w atmosferze wielkiego oczekiwania na efekt końcowy czyli na konsumpcję :) Mama w sobotę rano nastawiała mleko z cukrem, które gotowało sie i gotowało dla nas dzieci w nieskończoność. Potem przekładanie wafli i oczekiwanie na ostygnięcie masy pod ciężarem -  to trwało chyba jeszcze dłużej w naszym przekonaniu i kiedy wreszcie można było się dorwać i pokroić to cudo byliśmy przeszczęśliwi.

Ja po tylu latach zajadania się tym waflem przyznaję, że dziś jest on dla mnie zdecydowanie za słodki. Mój mąż jednak uwielbia chrupać pischingera więc robię go zawsze na Jego życzenie.

W sieci przepisów na tą słodycz jest mnóstwo. Ja nie zważając na to chciałabym jednak podzielić się swoją wersją i spostrzeżeniami, jakie wysnuły mi się w ciągu tych wszystkich "razów" przygotowywania pischingera.

 

Co jest potrzebne do wafla?

- 1 litr mleka (zawsze używam mleka 3,2%)

- 1 kg cukru

- 2 opakowania wafli (mogą być okrągłe, mogą też być kwadratowe, jak kto woli)

To składniki, które używała moja mama. Ja jednak, jak zaznazyłam wyżej robię pischingera "pod" smak męża więc dodaję jeszcze:

- 2-3 łyżki kakao (jego ilość zależy tak na prawdę od jakości kakao)

- pół kostki masła (nie margaryny!!!)

Mleko i cukier mieszam i nastawiam w garnku na małym ogniu by się gotowało. Zawsze biorę dużo większy garnek bo kiedy stawiałam pierwsze kroki z pischingerem masa lubiała mi wykipieć. Teraz już się to nie zdarza ale przyzwyczajenie pozostało. Masę gotuje się długo, nie potrafię wskazać dokładnie czasu bo ja nastawiam ją i zajmuję się np. sprzątaniem, od czasu do czasu tylko sprawdzam jej stan i przemieszam. Nauczyłam się rozpoznawać jej gotowośc do dalszej obróbki po zapachu i kolorze. Jest też taki sposób by nabrać troszkę masy na łyżeczkę i wylać ja na folię lub papier do pieczenia i jeśli masa szybko zastygnie oznacza to, iż jest już gotowa.

Tak wygląda gotowa masa z mleka i cukru:

gotowa masa

W gotowej masie, powoli ręcznie mieszając, rozpuszczam masło. Masło sprawi, że masa będzie gładka i lśniąca. Nabierze jak ja to mówię ogłady i stanie się jak jedwab delikatna. Po rozpuszczeniu masła dodaję kakao, trzeba je szybko mieszać by nie powstały grudki. Ja robię to też ręcznie ale można się wspomóc mikserem jeśli ktoś bardzo będzie chciał. Teraz pozostaje już tylko przełożyć wafle jeden po drugim. Robię to starannie, tak by brzegi nie zostały suche, tylko cała powierzchnia była pokryta masą. Gdy położę już ostatniego wafla owijam torcik papierem do pieczenia, wkładam między dwie deski(takie duże do krojenie warzyw czy mięsa), i na wierzchnią deskę kładę odważnik. Ja mam akurat taki, który waży 10 kg ale w każdym domu można znaleść coś cięzkiego, czym dociśniemy pischingera. Powinien swoje odstać, masa ma ostygnąć i dobrze połączyć się z waflami. U mnie nigdy nie trwa to jednak zbyt długo bo mąż szybko chce się zabrać za krojenie i konsumpcję.

Smacznego!

gotowy pischinger

 

sobota, 03 grudnia 2011, czarodziejkasmakow

Polecane wpisy

  • ostatni

    Po długiej mojej nieobecności wpadam tu, aby napisać, iż dalszą moją działalność blogowo-kulinarną prowadzić będęza pośrednictwemserwisu blogger pod adresem: cz

  • koloroweboiska.pl

    Jest taka strona www.koloroweboiska.pl Organizowany jest tam konkurs, w którym nagrodą głównąjest wielofunkcyjne boisko dla dzieci. Wystarczy się zarejestrować

  • :)

  • Piszinger przekładany masą czekoladowo-ciasteczkową!

    Piszinger to prosty, szybki i smaczny deser bez pieczenia, który przygotujemy dosłownie w kilka chwil! Piszinger to nic innego jak wafle przekładane masą czekol

  • CHRUPIĄCE WAFLE

    Świetny dodatek do lodów, a także dla każdego innego deseru nakładanego do pucharka. Zamiast stosować szkło, można zrobić pyszne jadalne naczynia. Przepis jest

Komentarze
Gość: alutka, *.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2012/09/26 14:03:33
Prawdziwego pischingera nie robi się z mleka. Pani robi kaimak, lub masę kakaową na bazie kaimaku. Ja upraszczam gotowanie - biorę pół szklanki mleka w proszku, 40 deko cukru, 1/8 szklanki ciepławej wody, mieszam i delikatnie podgrzewam stale mieszając by się nie przypaliło. Po paru minutach masa kaimakowa jest gotowa. Sprawdzam jak zastyga i smaruję wafle podjadając masę (bo może za gęsta?)