Oświadczam, iż zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. czarodziejkasmakow@gazeta.pl
Świat magii, tych już poznanych i tych jeszcze nieodkrytych smaków, moc wrażeń i pasja, która mam nadzieję będzie trwała wiecznie...
Blog > Komentarze do wpisu

Babka ucierana na proszku

"W czasie deszczu dzieci sie nudzą (...)" - którz nie zna słów tej piosenki?

Nie to, żebym ja się dziś nudziła ale padało i miałam przerwę w czasie przygotowywania obiadu. Czekałam, aż ziemniaki na kluski śląskie ostygną więc usiadłam sobie z filiżnaką czerwonej herbaty i zbarałam się za dawno nie odwiedzaną lekturę - KUCHNIA POLSKA. Wydanie z 1959 roku, praca zbiorowa pod redakcją dr Stanisława Bergera.

Wyniosłam tą książkę z domu rodzinnego cichaczem, pod jakimś pretekstem i mama chyba zapomniała już o niej.

To książka mojej babci. Zaczęłam przeglądać i czytać te mocno pożółkłe kartki, widać wyraźnie po plamach jak wiele razy była ona używana w kuchni. Najbardziej uderza mnie zawsze w tej książce zapach jej kartek. Uwielbiam czytać i ubóstwiam zapach książek, tych nowych, świeżo zakupionych ale też i tych starych, dotykanych setki razy.

Wędrując po przepisach przystanęłam na kategorii CIASTA UCIERANE. Pierwszą z tego mini działu jest babka ucierana na proszku.

Przypomniało mi się jak jako mała dziewczynka pomagałam przy pieczeniu ciast. Moja babcia ucierała ciasta tylko i wyłącznie ręcznie, w makutrze. Nie chciała używać udogodnień, które już w późniejszych, moich czasach przecież były a mi się to bardzo podobało. Pamiętam, Ona ucierała a ja mogłam tylko zgarniać ze ścianek maktury ciasto bo przecież jeszcze nie dorosłam do tych ważnych i wyczerpującuch czynności głównych. Ile ja się naczekałam nim babcia uznała, że już mogę sama zrobić wszystko od początku do końca. Pierwsze własnoręcznie utarte ciasto... Najpierw spienienie masła, potem dodawanie kolejnych składników i ucieranie, ucieranie a ciasto powoli nabiera koloru, zapachu, wyglądu, robi się gładkie i lśniące, zaczyna pięknie oddychać, tworzą się pecherzyki, które pękają i wiadomo, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Ach to były czasy :) Dziś wszystko robi się szybko i wygodnie. Zaczęłam się zastanawiać czy makutra jest jeszcze w domu, musze to sprawdzić i przyznam się, że bardzo chętnie zabrałabym ją do siebie, jeśli mi tylko mama pozwoli.

Kiedy tak wspominałam te moje pierwsze kroki, pomyślałam sobie, że dziś pobawię się w taką manualną od początku do końca pracę i utrę tę babkę ręcznie (pianę też ubiłam ręcznie). Złapałam więc miskę (niestety nie jest to makutra), drewnianą pałkę i uruchomiłam swój zapał do pracy.

 

Babka ucierana na proszku:

- 20 dkg maki pszennej

- 5 dkg mąki ziemniaczanej

- 15 dkg masła

- 15 dkg cukru w mączce (tak jest w przepisie, chodzi oczywiście o cukier puder)

- olejek migdałowy (ja nie miałam więc dałam cytrynowy)

- skórka otarta z jednej cytryny i sok wyciśnięty z tej cytryny

- 4 duże jaja

- cukier waniliowy (dałam całe opakowanie)

- 1/2 paczki proszku do pieczenia

Obie mąki łączymy z proszkiem i przesiewamy. Masło ucieramy na pulchną, białą masę i dodajemy kolejno żółtka, stopniowo przesiany cukier puder, cukier waniliowy, startą skórkę z cytryny, olejek migdałowy i sok z cytryny. Ucieramy wszystko razem starannie. Ubiajmy pianę z białek i dodajemy do ciasta przesypując ją mąką z proszkiem i bardzo delikatnie mieszając. Formę smarujemy masłem i wysypujemy mąką, przekładamy ciasto i wstawiamy do pierkarnika. U mnie w termoobiegu jest to 170 stopnii i 40 minut.

ucieranie

mieszanie ciasta z pianą z białek

Babka wyszła super cytrynowa, lekka i bardzo puszysta. Przynam, bałam się, iż to, że zrezygnowałam z miksera mnie pogrąży dlatego radość była wielka kiedy ujrzałam efekt. Oblałam ja polewą czekoladową własnej roboty i właśnie chwilę temu pokroiłam :)

Smacznego!

 babka ucierana

niedziela, 04 grudnia 2011, czarodziejkasmakow

Polecane wpisy